Tajemnice króla tajemnic

Czy czytając kolejną książkę swojego autora zastanawiacie się, kim on jest? Jaka jest JEGO historia? Co sprawiło, że właśnie ten człowiek, ma nam do opowiedzenia tak wiele? Czy może ograniczacie się po prostu do rzucenia okiem na krótką notkę biograficzną “dorzuconą”, często wręcz z musu, na tylną lub składaną okładkę powieści. Przyznam się, że po latach bycia w tej drugiej grupie, obecnie bliżej mi do tych z czytelników, których sylwetki pisarzy intrygują. Jeszcze bardziej zaś przekonałem się do tego po lekturze książki Stephena Kinga pt. “Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” (https://www.taniaksiazka.pl/jak-pisac-pamietnik-rzemieslnika-stephen-king-p-1509316.html).

Historia króla horroru

Książka o której mowa, to pierwsza (przynajmniej mi znana, a choć przeczytałem od Kinga jakieś trzydzieści powieści, to nadal nie uważam się za eksperta w tej dziedzinie) pozycja, gdzie autor… nie zmyśl! Tzn. zamiast świetnie skonstruowanej historii, osadzonej w ciekawych realiach i okraszonej intrygującymi bohaterami oraz napędzającą to wszystko fabułą, otrzymaliśmy tym razem książkę o nim samym. A przynajmniej tak to wygląda jej pierwsza cześć, gdzie towarzyszymy mu w opowieści o jego życiu i pochodzeniu.

Wszystko rozpoczyna się jeszcze przed 1947 r., bo początek tej autobiograficznej narracji stanowi historia rodziców S. Kinga oraz okoliczności jego przyjścia na świat. Następnie poznajemy jego dzieciństwo, lata młodzieńcze i jego rodzinę, a w szczególności specyficzne relacje w rodzinie, jak chociażby  czy przygody z bratem, trudne stosunki z matką. To zarazem opowieść bogata w anegdoty i ciekawostki, z którymi częstokroć nigdy nikt nie połączyłby nazwiska znanego i szanowanego na całym świecie autora powieści grozy.

To także historia dorosłego człowieka zmagającego się ze swoimi słabościami, bo na kartach tej książki nie brakuje również historii o problemach z używkami, nie tylko z alkoholem, bo i też narkotyki odcisnęły piętno na życiu S. Kinga. Na wyróżnienie zasługuje również jest z cały fragment o wypadku samochodowym z 1999 r., w którym pisarz nie stracił nieomal życia.

Lekcja pisania w najlepszym tego słowa znaczeniu

Jak nauczyć się pisać? Czy to w ogóle możliwe? Na to pytanie znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Pomaga je jednak zrozumieć lektura dalszej części “Jak pisać…”, w której autor opierając się na swoich wieloletnich doświadczeniach daje szereg wskazówek młodym (ale nie tylko) adeptom pisarskiego fachu. A wie co mówi i nie przemawia za tym lista jego sukcesów, ale też porażek, których na początku swojej drogi zaznał naprawdę wiele. Dodatkowym smaczkiem są wplecione w to wszystko ciekawostki, jak alternatywne zakończenia jego powieści. Jako fan jego twórczości mogę tylko dodać: Brać i czytać!